Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu (więcej informacji).
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Rozumiem, nie pokazuj więcej tego komunikatu.

Współpracujemy z:


certyfikat on-line
Strona główna » Aktualności
 Aktualności

 <2010-03-19 09:11:07> Firmy nie płacą: zaległe należności wzrosły 5-krotnie

Kryzys najbardziej dotknął branże: budowlaną, transportową i stalową - wynika z danych ubezpieczycieli kredytu kupieckiego. W ich przypadku wskaźnik moralności płatniczej pokazujący, jak firmy regulują należności, spadł do około 40 pkt. W takich warunkach eksperci sugerują konieczność stałego monitoringu spływu należności, a nawet uzyskanie dodatkowych zabezpieczeń uregulowania faktur.

Na pieniądze trzeba czekać nawet do czterech tygodni, dłużej niż rok temu, i rośnie znaczenie należności, które można już niemal spisać na straty. Wskaźniki tzw. złych długów wzrosły nawet pięciokrotnie w stosunku do ubiegłego roku w dotkniętych przez kryzys branżach.

Dla nieco ponad 70 proc. firm niespłacone w terminie należności są poważnym problemem. Dla 40 proc. ogółu badanych firm brak płatności od kontrahentów powoduje problemy z regulowaniem ich zobowiązań wobec firm, od których otrzymały towary lub usługi w kredycie kupieckim. Problemy w jednym miejscu powodują kłopoty w innym. Dobrze to widać szczególnie w branży stalowej.

- Na pogorszenie jej wyników wpłynął spadek zapotrzebowania w trzech głównych segmentach odbiorców: budownictwie, motoryzacji i produkcji AGD - mówi Tomasz Starus, dyrektor działu oceny ryzyka w Euler Hermes.

Nie widać jeszcze w zestawieniu dramatycznego poziomu trudnych długów. Większe problemy zwiastuje za to poziom należności regulowanych terminowo - spadł o prawie 30 proc. Średnie opóźnienie w regulowaniu płatności przez odbiorców wyrobów stalowych wzrosło z dwóch do pięciu tygodni.

Hurtownie budowlane w kłopocie

Spore problemy ma też branża budowlana.

- Sytuacja na rynku budowlanym, choć trudna już od kilku miesięcy, nadal się pogarsza - mówi Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface Poland.

Wyjaśnia, że to efekt problemów deweloperów ze zbyciem już budowanych mieszkań i wstrzymywania nowych inwestycji. To powoduje zmniejszone zapotrzebowanie na generalne wykonawstwo i inne prace budowlane, zwykle zlecane innym podmiotom.

- Spadek popytu będzie skutkował mniejszym kapitałem w branży, na co nakłada się niechęć banków do finansowania sektora budowlanego - mówi Marcin Siwa.

Wszystko to powoduje wydłużanie terminów płatności oraz problemy z regulowaniem bieżących zobowiązań przez deweloperów i firmy wykonawcze. Uderza to również w płynność hurtowni.

- Warto zwrócić uwagę na poziom złych długów, czyli najbardziej przeterminowanych należności - mówi Tomasz Starus.

Wartość należności budowlańców wobec hurtowni, które pozostają niespłacone powyżej 120 dni, wzrosła niemal czterokrotnie, do 8 proc.

- Często są to już de facto straty płatności od firm, które zniknęły z rynku - mówi Tomasz Starus.

W tej branży szczególnie mylące są wskaźniki upadłości, które nie obejmują małych firm, które po prostu kończą działalność, nie przeprowadzając procedury upadłości.


Artykuł z dnia: 2009-03-05

Źródło: GP

Dodał: admin - 2010-03-19 09:11:07
wykonanie choruzy.pl © 2010